Zacznę od tego, co sam CIOS pisze na temat swojego albumu.
Is our 3rd album wich was recorded in May 2015 in the time of protracted military conflict and hard economic crisis
Płyta ta jest stosunkowo krótka, ale to w przypadku tej stylistyki nie jest żadnym minusem. Trzyosobowy CIOS prezentuje na niej solidny, prosty i szczery uliczny punk, niby nic wielkiego lecz w erze przekombinowanej muzyki gitarowej to miły odpoczynek i rozkosz dla minimalisty, takiego jak ja 😉
Kryzys zawiera dziesięć utworów z czego dwa to covery: ukraińska wersja ‘Guns of Brixton” The Clash i jakaś ichniejsza ludowa piosnka. Od pierwszej sekundy czuć z czym mamy do czynienia. Głośna, perkusja, wysoko brzęczący basik, gibsonowskie wiosło ciepłe od lampy, przepity wokal i melodyjne chórki to wręcz książkowe i oldschoolowe podejście do tematu. I bardzo dobrze!
Na całym albumie mamy klasyczną szkolę z charakterystycznym dla wszystkich kapel ze wschodu melodyjnym, słowiańskim sznytem, który osobiście uwielbiam. Płyta ta choć bardzo prosta w ogóle mnie nie nudzi, słychać w CIOSie niesamowitą szczerość, czego często brakuje polskim produkcjom z tej samej muzycznej półki . Warte wspomnienia są również melodie, które raz chwytają za serce, a raz dają kopa. Przez cały czas czuć autentyczność muzyki i tekstów śpiewanych przez Ukraińców, brak tu jakiejkolwiek „ściemy”. Sama sytuacja na Ukrainie, wojna i kryzys sprawia że album ten nabiera dodatkowego, mocniejszego w moim odczuciu wydźwięku.
Sam jako grajek wiem jak ciężko jest nagrać dobry album w Polsce, a więc jak to musi wyglądać za wschodnią granicą? Produkcja i okładka są na bardzo wysokim poziomie. Rysunkowe grafiki świetnie oddają klimat panujący na albumie i podkreślają klasyczną dla streetpunku warstwę tekstową . Brzmienie jest bardzo czyste i przyjemne, wszystko jest tu na swoim miejscu a instrumenty grają naturalnie i ciepło, brak przeefektowania w miksie i masteringu owocuje garażowym zacięciem tego albumu.
Łatwiej jest mi napisać komu nie polecam tej płyty, a nie poleciłbym jej wszystkim kochającym złożone melodie i górnolotne kompozycje muzyczne – to album zdecydowanie nie jest dla Was.
Natomiast każdy kto lubi prostotę, szczerość, młodzieńczy słowiański sznyt i melodyjność poczuje się przy tym albumie świetnie. Zdecydowanie są to największe atuty „Kryzysu” i w tym drzemie jego największa moc.
6/10
